poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Gambit - Maciej Siembieda


"Żeby wygrać, trzeba kogoś poświęcić. Kiedyś pojmiesz sens tego manewru. Nazywa się gambit. A co jeśli ofiarą masz być właśnie ty?"
Nie ma nic gorszego, jak remont w domu, kiedy leży na półce książka, na którą czekaliśmy kilka miesięcy. Tak właśnie było z książką Macieja Siembiedy "Gambit". Trzecią już przeczytaną przeze mnie książką autorstwa Pana Macieja, który jest według mnie autorem wybitnym, zasługującym na najwyższe miejsca w rankingach.
Autor opisuje w swej powieści bohaterów prawdziwych. Ta historia to idealny przykład, jak zdarzenia, na które nie do końca mamy wpływ, potrafią skrzywić rzeczywistość, spleść ludzkie losy, by ostatecznie je rozdzielić. 
Powieść rozpoczyna się wydarzeniami z listopada 1966 roku, kiedy to konstruktor samochodów i mistrz szachowy Jerzy Ostrowski, zostaje wywieziony przez tajniaków do tajnego imperium rządowego, tzw. państwa Ostrowskiego. Przerażony, mający na uwadze, że może już nie wrócić, że być może z powodu tego, co zrobił jego brat, może zostać zlikwidowany. Dzieje się jednak inaczej, zaskoczony dowiaduje się, że ma podjąć się zadania. Spędzić tydzień w towarzystwie osoby o imieniu Jurij i zagrać z nim dwadzieścia partii szachów.
To jedynie wstęp do jakże ciekawej historii, rozpoczynającej się w 1939, kończącej zaś w 1990 roku. Gdyby nie fakt, że książka została oparta na prawdziwych wydarzeniach pomyślałabym, że to chyba niemożliwe.
Nie zamierzam opowiadać, jakie niespodzianki Was czekają. Zaręczam jednak, że nie będziecie się mogli od niej oderwać. Czasy wojny, AK, kontrwywiad amerykański, niemieccy szpiedzy, MI6, miłość, zdrada, patriotyzm. Jeżeli czytaliście poprzednie powieści Macieja Siembiedy - "444" oraz "Miejsce i imię" - wiecie już, że jego styl jest niepowtarzalny. Nie liczcie jednak, że "Gambit" będzie podobny do poprzednich. "Gambit" jest inny! I to mnie właśnie najbardziej w autorze zadziwia. Jak zręcznie potrafi dryblować w opisywanych przez siebie historiach. Każdej nadając inne tempo, napięcie oraz wybierając je ze smakiem, jakby zgadując czego my czytelnicy oczekujemy, czego pragniemy. 
Od pierwszej strony do ostatniej Wasze zaciekawienie będzie sięgać zenitu. To najlepsza książka 2019 roku i głowę daję, że nic jej już nie pobije. Gorąco polecam, przeczytajcie i dajcie znać, jak się Wam podobała.




sobota, 2 marca 2019

Tajemna historia świata - Nick Redfern


Zawsze interesowało mnie to, co do końca wyjaśnione nie zostało. Autorem często przeze mnie czytanym był Erich von Daniken, autor koncepcji wpływu istot pozaziemskich na życie ludzi w czasach przedhistorycznych. Kiedy tylko pojawiła się wzmianka o "Tajemnej historii świata" Nicka Redferna zapragnęłam ją przeczytać.
Książka podzielona jest na trzy części:
- Starożytne wizyty obcych
- Teorie spiskowe
- Nowy ład światowy.
Każda z nich interesująca. Czytając nie czułam nacisku ze strony autora. Przedstawia hipotezy, ale tak jakoś delikatnie, nienachalnie. Najbardziej zainteresowała mnie pierwsza część o starożytnych wizytach obcych, z uwagi na zainteresowania, które towarzyszą mi od kilkudziesięciu lat. Przeczytacie tu o plagach egipskich, legendach Indian amerykańskich, czy twarzy na Marsie.
Druga część zaskoczyła mnie, mimo iż opisane są tu tematy o których pewnie każdy z Was już gdzieś coś słyszał. Tyle, że to "gdzieś i coś" zostało przez autora rozwinięte. Szykujcie się na morderstwo Johna Lennona, Strefę 51, czy szpiegowanie umysłów. Trzecia część to już czasy obecne, między innymi World Trade Center, ptasia grypa, hekatomba mikrobiologów.
Tematy o których wspomniałam to jedynie kropla w morzu. Jest tego dużo, dużo więcej. 
Książka pięknie wydana, co mnie akurat nie dziwi, bo wydawcą jest Rebis. Dobry papier, czcionka w sam raz. No może jedno ale, okładka mogłaby być twarda, przy prawie 500 stronach nadałoby jej to większej stabilności. 
Kupując tego typu książki mam zawsze obawy, jeśli trafiam na autora, którego nie czytałam. Kilka razy zdarzyło mi się usypiać, czy nudzić się jak mops. Nick Redfern do nich nie należy. Potrafił mnie zainteresować, obudzić moją ciekawość. Jego dziennikarska kariera odcisnęła się piętnem na jego kolejnej już książce o teoriach spiskowych i niewyjaśnionych zagadkach.

środa, 12 grudnia 2018

Bolek i Lolek. Zupełnie nowe przygody - Karolina Macios


Może to nie jest normalne, że Bolek i Lolek znów trafili w moje ręce, kiedy już dzieckiem nie jestem, ale mam tyle fajnych wspomnień z tymi uroczymi chłopakami, że nie mogłam się powstrzymać. Książka pokaźnych rozmiarów, nie jakaś tam książeczka. Jest co czytać.

Bolek i Lolek i ich pies Zuch w czasach obecnych, w erze internetu. Brakuje Toli, ale zastąpiła ją przesympatyczna Zuza kochająca zwierzęta i dbająca o ekologię, tym samym ucząca chłopaków jak żyć w zgodzie z naturą. Również zdrowe odżywianie znajdzie tu swoje miejsce. 
Jak zawsze wpadają w tarapaty. Sąsiad okazuje się być wampirem, a w nader tajemniczych okolicznościach znika Święty Mikołaj, którego to renifery widziały po raz ostatni na stacji benzynowej. Jak ich nie kochać?

Książka bez górnolotnych tekstów, napisana poprawną polszczyzną, w sposób zrozumiały dla malucha. W treści zabawna, również dla dorosłego. Czytając naszym milusińskim, sami się również nudzić nie będziemy. Brawa dla autorki - Karoliny Macios. Książkę przepięknie zilustrowała Sara Szewczyk.
W związku z nadchodzącymi świętami, uważam, że to znakomity pomysł na prezent pod choinkę.


wtorek, 13 listopada 2018

Ostatni obraz Sary de Vos - Dominic Smith


Wiecie, że w XVII wieku w Holandii były kobiety artyści malarze? Zawsze mi się wydawało, że w tamtych czasach była to wyłącznie domena mężczyzn. Mimo, iż książka, którą pragnę Wam dziś zaproponować opowiada dzieje fikcyjnych postaci, w tym tytułowej Sary de Vos, opisy są tak sugestywne, że czytając chce się mieć choć wrażenie, że zdarzyło się to naprawdę.
Akcja powieści dzieje się na przestrzeni trzech okresów czasowych, w XVII i XX wieku oraz w czasach mniej więcej współczesnych. Niechronologicznie przeplatających się ze sobą. Losy Sary de Vos - pierwszej malarki przyjętej do amsterdamskiej Gildii Świętego Łukasza, Marty'ego de Groot - spadkobiercy starej holenderskiej fortuny oraz Ellie - historyczki sztuki, mieszkającej w Sydney.
Wszystko zaś kręci się wokół obrazu "Na skraju lasu".
To powieść nie tylko dla miłośników sztuki, choć Ci z pewnością docenią kunszt i przygotowanie merytoryczne autora. Nie znajdziecie tu szybkiej akcji. Wszystko będzie się toczyć w odpowiednio dobranym dla siebie czasie. Znajdziecie tu tajemnice skrywane na dnie ludzkich serc, pasje, miłość, dziwnie przeplatające się ze sobą losy oraz znakomite opisy sztuki malarskiej XVII wieku.
Wszystko to mnie urzekło, wyciszyło, uspokoiło. Pozwoliło odpocząć. 
Choć z reguły wolę książki z  nieco większą dynamiką, do "Ostatniego obrazu Sary de Vos" pewnie jeszcze kiedyś powrócę.
Patrząc po opisie na okładce mówiącym o autorze, to dziw bierze, że Dominic Smith Australijczyk z urodzenia i Teksańczyk z wyboru, mógł swą powieść tak subtelnie, a zarazem fachowo ująć w słowa.

Dziękuję Wydawnictwu Rebis za udostępnienie mi powieści.

czwartek, 4 października 2018

Mama - Sylwia Kubryńska


"Mama" autorstwa Sylwii Kubryńskiej to powieść o macierzyństwie. Można by na tym skończyć, gdyby nie fakt, że tym razem nie jest to przesłodzona historia. Tym razem to opowieść o dziewczynie, która miała "szczęście" zostać matką nie planując tego wydarzenia. Bez wsparcia bliskich, bez elementarnej wiedzy, jak być matką oraz ze świadomością samotności. 
Przyznam, że niełatwym było zgranie się z autorką przez pierwszych kilkadziesiąt stron. Nie wszystko wydawało mi się spójne, było wręcz chaotyczne i budzące moją irytację. Jednak tak właśnie miało być, lepiej autorka nie mogła tego przedstawić, wprowadzić czytelnika w odpowiedni klimat. Życie tej młodej dziewczyny właśnie takie nagle się stało. Dokładnie tak czuje się człowiek, któremu świat zaczyna się walić. 
Marzenia o życiu, które nagle spłatało figla, wywracając wszystko do góry nogami. Do czego ta trudna sytuacja doprowadzi ją samą oraz jej synka? Koniecznie przeczytajcie. Myślę, że każda z Was Drogie Panie znajdzie w bohaterce część siebie. Nawet jeśli głośno nigdy o tym nikomu nie wspominałyście.
Po przeczytaniu tej powieści już chyba nikt nie pomyśli, że kobiety przychodzą na świat obdarzone przez naturę genem sukcesu w byciu matką. Tym bardziej w czasach, kiedy zbyt mały nacisk kładziemy na edukację w tej materii. 
Oczywiście polecam, rzecz jasna nie tylko matkom. 

niedziela, 19 sierpnia 2018

Pani Fletcher - Tom Perrotta


Napis z okładki korcił "Dla fanów Wielkich kłamstewek i Gotowych na wszystko" i jak można było sobie odmówić, skoro "Gotowe na wszystko" to jeden z moich ulubionych seriali?

Eve Fletcher to szefowa Centrum Seniora, rozwiedziona, matka Brendana, który akurat wyjeżdża na studia. Eve znosi ten fakt marnie. Rozłąka i tęsknota za synem to jedno, drugie to samotność. Jedyne jej towarzystwo to podwładni z którymi wolałaby jednak się nie spoufalać. Ciężko przychodzi jej fakt zerwania pępowiny przez syna . Jego rzadkie kontakty sprawiają jej przykrość. Brandon zaś nie najlepiej adaptuje się wśród nowych znajomych. Nieco inaczej wyobrażał sobie wyrwanie się z domu rodzinnego, na rzecz życia studenckiego.
Znudzona Eve pewnego wieczoru otrzymuje sprośnego sms-sa, którego treść w pierwszej chwili bagatelizuje, uznając go za żart któregoś z kolegów Brandana. Z tych nudów i beznadziei trafia do mamuśkodajni, portalu pornograficznego. To co z początku przeraża, zawstydza i onieśmiela nagle zaczyna podniecać, kręcić, wciągać. Staje się nałogiem, który przynosi zadowolenie.
Tymczasem Brendan przeżywa zderzenie z rzeczywistością. Jego wyobrażenia a to z czym się spotyka, to dwa różne bieguny. Życie studenta nie jest bajką, a relacje z kobietami odbiegają od tego, czego nauczył się z filmów porno.

Kąśliwość i cierpki humor to postscriptum moralności naszych czasów w wydaniu autora. Czyta się go lekko, mimo tematów, które raczej wielu wolałoby pominąć w literaturze. Znajdziecie dobrze wykreowane postaci. Spokojną i niespieszną akcję. Dokładne opisy. Polecam, lecz nie przyrównywałabym powieści do "Gotowych na wszystko". 

Dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova za udostępnienie mi powieści.