czwartek, 6 kwietnia 2017

"Ukryte działania" - Margot Lee Shetterly



Temat segregacji rasowej, to jeden z tych, które często poruszam wśród znajomych bliższych i dalszych, zawsze mi bliski, choć nigdy bezpośrednio się z nim nie zetknęłam. Znany jest mi jedynie z historii, wiadomości, artykułów i wreszcie z książki, którą w ostatnim czasie udało mi się przeczytać. "Ukryte działania" to powieść Margot Lee Shetterly, na podstawie której powstał w 2016 roku film, nominowany w trzech kategoriach do Oscara. 

Książka opowiada o Dorothy Vaughan, Mary Jackson, Christine Darden oraz Katherine Johnson, czarnoskórych, utalentowanych matematyczkach zatrudnionych w NASA. Liczarki - ich praca miała ogromny wpływ na postęp w rozwoju technologii podboju kosmosu. Przy czym opłacane były gorzej niż koledzy, wykonujący tę samą pracę z powodu koloru skóry oraz faktu posiadania odmiennej płci.

Autorka Margot Lee Shetterly jest córką pierwszego czarnoskórego inżyniera pracującego w NASA, tym samym temat jest jej znany, dorastała w tym środowisku. Poświęciła wiele czasu na zebranie materiałów do książki, na poszukiwania śladów kobiet, które swą ciężką pracą i determinacją osiągnęły sukces.
Autorka opisuje czasy, kiedy jej bohaterki wkraczały w dorosłość, o pracy nad wysłaniem Apollo II w kosmos, o wyścigu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją, ale przede wszystkim o szansie, jaką otrzymały czarnoskóre kobiety, kiedy USA przystąpiło do II wojny światowej, kiedy mężczyźni poszli na wojnę i "zwolniło się" dla nich miejsce w pracy. Mądre, wykwalifikowane, genialne, twarde kobiety walczące o swoje prawa w jakże dla nich trudnym okresie, walczące o należne im miejsce w społeczeństwie.
Znajdziecie w książce zdjęcia udostępnione przez NASA oraz rodziny bohaterek, wywiady przeprowadzone przez autorkę, oraz sporą bibliografię z której autorka korzystała.

"Ukryte działania" to mądra powieść i dobrze byłoby, aby znalazła się w domach, gdzie nadal uważa się, że kobiety, czy osoby o innym kolorze skóry niż biały, powinni być gorzej traktowani, a zdaję sobie sprawę, że to się zdarza dość często. 

Biorąc się za tę interesującą lekturę, dowiemy się sporo o "cudownej" Ameryce minionej epoki. 
Czytałam z ogromnym zainteresowaniem, a zdjęcia pozwoliły mi jeszcze lepiej zobrazować te czasy.
Polecam wszystkim. Czas spędzony z "Ukrytymi działaniami" to czas pełen przemyśleń i refleksji.

Dziękuję Wydawnictwu HarperCollins za udostępnienie mi książki.





środa, 29 marca 2017

"Problem trzech ciał" - Cixin Liu


Po raz pierwszy przeczytałam powieść azjatyckiego autora, do tego z gatunku science fiction. Pewnie, gdyby nie rekomendacja Barack'a Obamy książka nie trafiłaby w moje ręce. Jest to jednak doskonały dowód na to, że nie powinniśmy poddawać się uprzedzeniom.

Autor Cixin Liu to gwiazda chińskiej i światowej fantastyki. Z gatunku science fiction opublikował już ponad 20 powieści, otrzymując wiele prestiżowych nagród.

Akcja książki rozpoczyna się w 1967 roku w Chinach. Na oczach młodej dziewczyny Ye Wenjie ginie ojciec, profesor Uniwersytetu Tsinghua, zamordowany przez czerwonogwardzistki w ataku szału, podczas Rewolucji Kulturalnej. Ye Wenije traci nie tylko ojca, nie chce znać matki, która przyczyniła się do śmierci ojca. Wyobcowana i podłamana podejmuje pracę przy wycince drzew. Niestety nie ma szansy na spokojne życie, zostaje zatrzymana i osadzona w areszcie. Ratuje ją jej wykształcenie. Jako astrofizyczka zostaje zatrudniona przy tajnym projekcie na górze zwanej Radarowym Szczytem. Jednym z warunków podjęcia pracy jest zakaz opuszczania Radarowego Szczytu, ma tu pozostać na zawsze.
Trzydzieści osiem lat później zaczynają dziać się co najmniej dziwne rzeczy. Naukowcy w niewyjaśnionych okolicznościach popełniają samobójstwa. Wszystkich łączy praca przy akceleratorach cząsteczek. Wang Miao specjalista z zakresu nanomateriałów, pracujący nad własnym projektem, zostaje wtyczką władz. Ma krótko mówiąc donosić, co dzieje się w organizacji Granice Nauki.  Wang Miao, pasjonat fotografii, podczas wywoływania zdjęć dostrzega na nich cyferki, które wyglądają, jak odliczanie. Zmowa milczenia jest wszechobecna. Wang Miao jest przerażony, zaczyna współpracować z Shi Qiangiem, policyjnym detektywem o przydomku Da Shi. Śledztwo prowadzi go do gry sieciowej "Trzy ciała", gdzie wirtualna rzeczywistość jest arcy rzeczywista, a celem jej jest uratowanie mieszkańców planety zagrożonej oddziaływaniem grawitacyjnym trzech słońc. Czy faktycznie gra jest wyłącznie fikcją?

Krótko mówiąc "dla mnie bomba", choć, kiedy rozpoczęłam czytać powieść zaczynałam mieć wątpliwości, czy to  faktycznie sci-fi. Liczcie się z kilkudziesięcioma stronami przygotowującymi Was do czegoś fantastycznego. Początek to życie w Chinach, w trudnych czasach, szczególnie trudnych dla ludzi nauki. Sporo rozważań filozoficznych i naukowych, podanych w sposób lekki i zrozumiały dla laika. Brak tu częstego w książkach sci-fi przerysowania tematu, czy nadawania nauce cech śmieszności. 
Uważam, że to świetnie napisana powieść, bardzo dobrze przemyślana.
W 2015 roku "Problem trzech ciał" otrzymał amerykańską nagrodę literacką HUGO, przyznawaną co roku  przez uczestników Worldconu, za utwory z gatunku science-fiction i fantasy.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu będziecie przynajmniej tak zadowoleni, jak ja.

Dziękuję Wydawnictwu Rebis za udostępnienie mi książki.



piątek, 24 marca 2017

"Listy do pałacu" - Jorge Diaz


Znów trochę historii, tym razem okres przeze mnie nieszczególnie lubiany w literaturze, I wojna światowa. Niezbyt lubiany, bo dość bliski, na tyle, by zbyt mocno odczuwać losy bohaterów. Tym niemniej zdecydowałam się przeczytać "Listy do pałacu" i wcale nie żałuję. Spędziłam z powieścią cztery wieczory i nikt nie był mnie w stanie od niej oderwać.

Hiszpański król Alfons XIII otrzymuje list z francuskiej prowincji Saint-Martin-de-Hinx, od małej dziewczynki Sylvie. Dziewczynka widząc rozpacz matki, pisze do króla prośbę o odnalezienie jej brata Pierre, który zaginął na froncie, prawdopodobnie dostał się do niemieckiej niewoli.  To z pozoru "nieważne" wydarzenie, niesie za sobą mnóstwo innych zdarzeń. Słowa dziewczynki zapadają Alfonsowi XIII głęboko w pamięć i choć wydaje się niemożliwym odnalezienie jednej osoby pośród tylu ludzi, pragnie spróbować. Król ma świadomość tragicznego położenia ofiar wojny. Powołuje do życia Urząd ds. Ochrony Jeńców.
To nie jedyny wątek tej poruszającej powieści. Znajdziecie w niej również miłość, mimo wojennej zawieruchy. Ludzi prowadzących spokojne życie codzienne, ale również tych, których bezpośrednio dotyka okrucieństwo wojny. Wraz z bohaterami udacie się do Paryża, Berlina, madryckiego pałacu, czy też do obozów niemieckich w Europie.

Powieść inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, co dodatkowo mnie zachęciło. Autor ma lekkie pióro, zatem powieść pochłania się bardzo szybko. Czytając ma się wrażenie bycia razem z bohaterami, tuż obok. Polecam, naprawdę warto.

Jorge Diaz urodzony w Alicante 1962 roku. Jest pisarzem, dziennikarzem i scenarzystą telewizyjnym. "Listy do pałacu" to jego trzecia powieść. Osobiście liczę na więcej.

Dziękuję Wydawnictwu Rebis za udostępnienie mi książki.




niedziela, 19 marca 2017

"Dziki seks. Niesamowite, zaskakujące i absolutnie porażające fakty z życia intymnego zwierząt" - dr Carin Bondar


"Dziki seks. Niesamowite, zaskakujące i absolutnie porażające fakty z życia intymnego zwierząt" i generalnie można by nic więcej nie dodawać, wszak opis już w tytule się zawiera. Jako, że na zawsze i od zawsze ukochałam świat zwierząt, książki nie trzeba mi było polecać.

Carin Bondar gwiazda Discovery Channel, znakomita biolożka, a do tego piękna kobieta opowiada z pasją i humorem o życiu intymnym zwierząt. Już od pierwszych stron da się zauważyć, że jest to osoba znakomicie znająca temat. W swej książce opisuje zachowania zwierząt, które czasem bawią, a bywa, że są przerażające i okrutne. Czasem czułam zniesmaczenie, by po chwili znów czuć miłe zaskoczenie. Faktów z życia zwierząt opisanych w książce jest zbyt wiele, by je zapamiętać, zaufajcie mi jednak, że wiele z nich zapadnie na długo w Waszej pamięci. Mogłabym Wam parę pikantnych szczegółów opisać, nie sądzę jednak, by był to dobry pomysł. Nie chcę zabierać Wam przyjemności z przeczytania tej arcyciekawej książki. 
Być może zachęcę Was poprzez podanie kilku tytułów rozdziałów:
Poproszę to samo, co tamta pani, Mili faceci kończą ostatni, Seks czy choroba, Niech zwycięży najlepszy plemnik, Seks z samym sobą, Kanibalistyczne samice i samce, które je kochają, Penis z kością, Dziewczyny z interesem, czy Zmęczone starsze panie i lubieżni starcy. 
Nie martwcie się, jeśli w treści znajdziecie niezrozumiałe sformułowania, bo na końcu książki jest słowniczek, zatem wszystko stanie się jasne.

Życzę Wam miłej zabawy z Carin Bondar. Pamiętajcie jednak, że mimo bardzo pomysłowego życia seksualnego zwierząt, nie próbujcie korzystać z wszystkich ich pomysłów ;), to zbyt niebezpieczne.

Dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova za udostępnienie mi tak pouczającej lektury.



niedziela, 26 lutego 2017

"Najpierw mnie pocałuj" - Lottie Moggach


"Najpierw mnie pocałuj", tytuł z pewnością zapowiadający coś zgoła innego, niż faktyczna treść książki. Nie liczcie na ckliwe romansidło. Skusił mnie dopisek na okładce: "Kto czai się po drugiej stronie ekranu? Niepokojący thriller psychologiczny". 

Wyobraźcie sobie, że od administratora forum, na którym bywacie, otrzymujecie propozycję wcielenia się w obcą osobę, która właśnie zamierza popełnić samobójstwo. Wszystko po to, by rodzina i znajomi samobójczyni nie cierpieli z powodu jej śmierci, a Wy macie przejąć jej e-maile, wiadomości, konto na portalu społecznościowym, macie na jakiś czas być kimś innym... Jaką decyzję byście podjęli?

Główna bohaterka powieści, Leila, to młoda dziewczyna, która po śmierci matki żyje w świecie bardziej wirtualnym, niż rzeczywistym. Zatraca się na forum zwanym Czerwona Pigułka, gdzie podejmuje dyskusje będąc coraz bardziej aktywną. Zostaje zauważona przez założyciela Czerwonej Pigułki, Adriana. Już sam ten fakt wyróżnia Leilę, a propozycja spotkania z nieprzeciętnie inteligentnym Adrianem wprowadza ją w stan niepokoju i ogromnego zaciekawienia. Leila to samotniczka, a jej kontakty towarzyskie, to głównie rozmowy w sieci. Podczas spotkania Adrian najpierw chwali Leilę za jej błyskotliwość, inteligencję, zdrowe podejście do wielu omawianych przez nich tematów, w końcu opowiada Leili o Tess, która zamierza popełnić samobójstwo, opowiada o projekcie "wejścia" na jakiś czas w wirtualną Tess, by mogła popełnić samobójstwo tak, by nikt o tym się nie dowiedział. I właśnie do tego jest mu potrzebna Leila, która nie zastanawiając się zbyt długo, godzi się na propozycję Adriana.

Co dalej z Tess? W jaki sposób odbije się to na psychice Leili, jak zmieni jej życie? Jaki interes ma w tym Adrian? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź czytając powieść.

Lottie Moggach wysuwa w swej powieści dylematy, które bliskie są wielu z nas. To historia o samotności, zagubieniu, życiu i śmierci, ale także o tym, jak bardzo fora, portale społecznościowe odzierają nas z anonimowości, jak łatwo pozwalamy sobą manipulować, nie zdając sobie z tego sprawy. 
Temat bardzo na czasie, od dawna i jak mniemam jeszcze przez długie lata. 

Dziękuję Wydawnictwu Rebis za udostępnienie mi książki.










czwartek, 9 lutego 2017

"Pani Einstein" - Marie Benedict


Bardzo lubię książki oparte na życiu sławnych, mniej lub bardziej. Mileva Marić to przykład z grupy mniej znanych, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie: dotychczas nie miałam o kimś takim zielonego choćby pojęcia. Inaczej sprawy mają się, kiedy dochodzi informacja, że była żoną Einsteina. Jako, że żony tych wielkich i sławnych zwykle miewały "przegwizdane", uznałam, że historia Milevy może mnie zaciekawić.

Jesień roku 1896 , Mileva Marić ukochana córka swoich rodziców, o ponad przeciętnej inteligencji, jako jedna z pierwszych kobiet zaczyna studiować fizykę na Uniwersytecie w Zurychu.
Mileva, czy raczej Mitza, jak nazywają ją najbliżsi pochodzi z Serbii. Od dziecka kuleje z powodu uszkodzenia biodra. W Serbii z była góry skazana w  na gorsze życie, choćby niemożliwość posiadania męża, właśnie w związku z jej kalectwem. Inaczej sprawy się mają w Szwajcarii, gdzie społeczeństwo jest zdecydowanie bardziej liberalne, nie zważające na częściowe kalectwo Milevy. Właśnie z tego powodu ojciec znajduje jej szkołę, w nadziei na lepszą przyszłość. 
Już pierwszego dnia na wykładach poznaje Einsteina, któremu  wpada w oko.  Dziewczyna choć pełna oporów, uważając, że nic i nikt nie może jej przeszkodzić w osiągnięciu celu w końcu łamie się, przyjmując Einsteina do serca swego. Na Uniwersytecie traktowana jest jak dziwoląg z racji płci. Nie były to łatwe czasy dla kobiet. Mimo ogromnych ambicji Milevie nie udaje się zdać końcowych egzaminów, z powodu zajścia w ciążę. Więcej nie będę opowiadać, by nie być posądzoną o spoilerowanie.

Powieść Marie Benedict oparta jest na związku Alberta Einsteina z Milevą Marić, ale ile w niej fikcji, ile prawdy, trudno jednoznacznie określić. Autorka opierała się na listach, które małżonkowie pisali do siebie oraz na książkach i artykułach. I tak właśnie tę powieść należy traktować, z lekkim przymrużeniem oka.
"Pani Enstein" napisana jest lekkim piórem i jak na debiut jestem mile zaskoczona. Wydarzenia przedstawione płynnie. Chętnie brałam książkę do ręki i spędziłam z nią cztery miłe wieczory. 
Kim była żona genialnego noblisty? Czy przyczyniła się, a jeśli tak, to w jakim stopniu do jego geniuszu? 
Czujcie się zaproszeni w podróż z Milevą i Albertem w celu odkrycia teorii względności.

Dziękuję Wydawnictwu Znak Horyzont za udostępnienie mi książki.