niedziela, 24 czerwca 2018

Szczurołap - Jay Asher i Jessica Freeburg


Pośród gęstego i mrocznego lasu żyje sobie Magdalena, młoda głucha dziewczyna, opiekująca się starszą kobieta Agathe. Kiedy do miasteczka przybywa młody chłopak, Magdalena widzi w nim spełnienie swoich najskrytszych marzeń. Chłopak okazuje się być Szczurołapem, który za pomocą fletu potrafi zaczarować zarówno ludzi, jak i szczury. W miasteczku Hameln, nieopodal,chłopak otrzymuje zlecenie wyprowadzenia plagi szczurów, w zamian oczekując wysokiej zapłaty. 
Dwójka pisarzy Jay Asher oraz Jessica Freeburg do spółki ze znakomitym rysownikiem Jeffem Stokleyem stworzyli komiks, który powstał na podstawie tragicznych wydarzeń z 1284 roku. 
Nawet Ci, którzy znają te historię z przyjemnością wezmą do ręki komiks. 
Czy Magdalena spełni swe marzenia? Większość z Was zna zapewne zakończenie. Historii tej nie można podciągnąć do opowieści z happy endem, tym niemniej ma w sobie tyleż wartości, że warto po nią sięgnąć. Po jednej stronie mamy Magdalenę, szczerą i dobrą istotę. Po drugiej zaś stronie Szczurołapa, chłopaka karmiącego się zemstą. 
Zarówno treść, jak i pokazanie jej w formie komiksu zasługują na pochwałę. Może dzięki bardziej przystępnej formie więcej osób pozna losy Magdaleny i Szczurołapa oraz mieszkańców XIII wiecznego Hameln.
Gorąco polecam.
Dziękuję Wydawnictwu Rebis za udostępnienie mi komiksu.

Antoni Macierewicz. Biografia Nieautoryzowana - Anna Gielewska i Marcin Dzierżanowski


Od kilku dni zamierzam zrecenzować książkę "Antoni Macierewicz. Biografia nieautoryzowana". Nie wiem czy jestem jedyna w tych zamierzeniach, czy inni również wrzucili tę książkę na warsztat swych przemyśleń. Pytanie, czy zastanawiają się co napisać, czy zastanawiają się czy w ogóle coś pisać. Nic nie napisać byłoby krzywdzące dla autorów Anny Gielewskiej i Marcina Dzierżanowskiego, bo przyłożyli się bardzo, by zebrać fakty o Antonim Macierewiczu na prawie 500 stronach. Napisać coś pozytywnego zaś będzie raczej strzeleniem sobie w kolano w tym chorym dla Polski czasie. Gdybym nawet chciała wybrnąć z tego w sposób dyplomatyczny, to tak po prawdzie marny ze mnie dyplomata. Cisną się na usta słowa, które mogłyby być użyte przeciwko mnie. Może niech zachętą do przeczytania będzie fakt, że wiele jest tu informacji, które może niekoniecznie Was zaskoczą, ale z pewnością zaciekawią i pozwolą na wydanie własnego osądu. Dla mnie ta książka ma kilka walorów. Wspomnę o jednym - historia, ta nie do końca mi znana, choćby z uwagi na okres, kiedy byłam dzieckiem i nie podchodziłam z uwagą do wydarzeń tamtych lat. Myślę, że autorzy dołożyli wielkich starań, by rzetelnie wszystko oddać. Nawet jeśli coś im się nie udało, to trzeba brać pod uwagę, że korzystali z dokumentów IPN-u oraz przekazów ustnych. Tyle ode mnie. Przeczytajcie.

środa, 6 czerwca 2018

Moje serce w dwóch światach. Tom 3 - Jojo Moyes


Po obejrzeniu ekranizacji powieści o Louisie Clark, musiałam wreszcie sięgnąć po książkę, by móc przekonać się, jakiego pióra używa Jojo Moyes.
Nie zawiodłam się. Pióro lekkie i ociekające wzruszeniem, a własnie tego oczekiwałam.
Tym razem Lou za namową swojego chłopaka Sama, przyjmuje pracę w Nowym Jorku. Zostaje zatrudniona przez bardzo bogatego biznesmena Gopnika, jako asystentka jego żony Agnes, pochodzącej zresztą z Krakowa. Lou stawia czoła nowym wyzwaniom. 

Will jest ciągle obecny w jej myślach. Lou stara się żyć, postępować tak, jak chciał dla niej Will.  Zostając asystentką  Agnes poznaje nowy świat, jakże inne życie od tego, jakie prowadziła dotychczas. Agnes zanim poznała swego bogatego męża świadczyła dla niego usługi masażu. Ma mnóstwo problemów z pasierbicą, byłą Panią Gopnik oraz z nowym otoczeniem, które nie chce jej przyjąć, uznając za kogoś gorszego. Lou staje się jej przyjaciółką i powiernicą. 
Jak potoczą się losy Lou, Sama, Gopników oraz kilku nowych bohaterów, które pojawiają się w powieści? Co z miłością Lou i Sama, kiedy na ich drodze pojawią się Katie oraz Josh, tak bardzo podobny do Will'a?

Powieść mi się podobała, choć główna bohaterka czasami irytuje mnie swoją postawą, dziwnymi zachowaniami, ale może tak właśnie mamy ją odbierać. Dobrze jest znać wcześniejsze losy Louisy Clark, jako, że powieść często nawiązuje do wątków z wcześniejszych części.

To bardzo ciepła historia o miłości, przyjaźni, niefajnych i fajnych ludziach, ludzkich wyborach oraz wychodzeniu na przeciw życiowym wyzwaniom. Momentami wzruszająco, a czasem śmiesznie. Trafiłam również na kilka dłużyzn, ale jak na 500 stron to i tak dobry wynik. Idealna książka na słoneczne popołudnie.






piątek, 1 czerwca 2018

Wirus - Graham Masterton


Miałam nadzieję, że wyrosłam z horrorów, a jak tylko pojawiła się propozycja przeczytania kolejnej książki Grahama Mastertona, nie potrafiłam się oprzeć. Czytając go zadaję sobie pytanie skąd on bierze te pomysły, mnie by w życiu nic takiego do głowy nie przyszło. A jednak mimo absurdalności wychodzi mu niezły horror. No cóż, nie od dziś książki pisze i wierzcie mi, że wystraszył mnie na tyle, że zastanawiam się, czy jeszcze kiedykolwiek odwiedzić sklep z używaną odzieżą.
Książka rozpoczyna się samobójstwem Pakistanki mieszkającej w jednej z dzielnic Londynu. Dziewczyna wylewa sobie na twarz kwas. Po tym rozpoczyna się seria morderstw, a ich sprawy prowadzi detektyw Jeremy Pardoe, zajmujący się dotychczas mało ważnymi sprawami oraz detektyw Dżamila Patel, zajmująca się zbrodniami honorowymi. Niebawem odkrywają, iż wspólnym mianownikiem wszystkich zabójstw są ubrania z londyńskiego second handu. Ale to dopiero początek. Duża dawka brutalności nie pozwoli Wam zasnąć. Mnie już niewiele brakowało, by czytać przykryta po czubek głowy kołdrą. Autor po raz kolejny wykorzystał wierzenia ludowe. 
Warto przeczytać, jeśli ktoś lubi się bać. 
Chciałam tym razem podejść do Mastertona z dystansem. Uznałam, że jestem już dużą dziewczynką i jakieś niewiarygodne historie nie będą w stanie zburzyć mego spokoju. Masterton podstępem znów zrobił swoje i żadne moje racjonalne podejście nie pomogło. Czyżby mistrz horroru? Oceńcie sami.

Dziękuję Wydawnictwu Rebis za udostępnienie książki.

wtorek, 22 maja 2018

Trupia farma. Nowe śledztwa - Bill Bas, Jon Jefferson


"Trupia farma" - ten chwytliwy tytuł, który kojarzył mi się z horrorem, no może thrillerem, okazał się być książką opartą na faktach, trupich faktach.

Już dawno nie czytałam książki tak długo i to nie dlatego, że źle się czytało. Raczej czas jaki miałam ostatnio na relaks nie był czasem, kiedy mogłam się skupić, a w tym przypadku skupienie było potrzebne. No i trzeba nadmienić, że nie jest to lekka lektura, wręcz przeciwnie.  
"Trupia farma" to już kolejna część opisywanych spraw z archiwum "Detektywa kości". Bill Bass i Jon Jefferson opisują jak na przestrzeni 50 lat zmieniły się metody badawcze, jak rozwinęła się antropologia i kryminologia oraz jakie nowe technologie zostały wprowadzone. Nie mogę opisywać tu żadnej ze spraw, bo nie mielibyście frajdy z przeczytania tej innej od wszystkich książki. Pozwolę sobie napomknąć jedynie, że momenty były... a moja zbyt wybujała wyobraźnia dawała znać o sobie. Robaki, kości, muchy, larwy, mordercy, zbrodnie. Dodam, że trupia farma istnieje naprawdę, nie jest to jedynie tytuł książki. Dla miłośników seriali "CSI" lub "Kości" będzie to "wisienka na torcie", dla innych trudno powiedzieć. Ja przeczytałam z ciekawością i pewnie, jeśli pojawi się kolejna część znów po nią sięgnę. Teraz jednak będę już wiedziała, czego mogę oczekiwać.

Dziękuję Wydawnictwu "Znak" za udostępnienie mi tej ciekawej lektury.



niedziela, 6 maja 2018

Shinrin Yoku. Japońska sztuka czerpania mocy z przyrody - Hector Garcia i Francesc Miralles


Jak nie sięgnąć po książkę z tak intrygującym tytułem -"Shinrin Yoku"? Już z czystej ciekawości musiałam ją mieć.
Shrinrin Yoku to w prostym tłumaczeniu sztuka kąpieli leśnych, czyli spędzania czasu pośród drzew. To sztuka wywodząca się z Japonii. W ostatnich latach naukowcy potwierdzili jej lecznicze właściwości dla ludzkiego organizmu. Dzięki leczniczej mocy drzew wytwarza się więcej hormonów szczęścia, stajemy się spokojniejsi, nie mamy huśtawek nastrojów, a nasze uszkodzone tkanki lepiej się regenerują. Ciśnienie krwi się normuje, tętno spowalnia, a nasz sfatygowany ciągłym patrzeniem w monitory i smartfony wzrok ulega poprawie. Dzięki leśnym spacerom układ odpornościowy sprawniej chroni nas przed chorobami. Podobno też stajemy się bliżsi długowieczności oraz zmniejsza się ryzyko demencji.
Z książki dowiecie się w jaki sposób czerpać te dobrodziejstwa natury oraz jak radzić sobie, kiedy nie ma możliwości bezpośredniego obcowania z drzewami, odgłosami lasu, czy substancjami organicznymi wytwarzanymi przez rośliny wyższe. Znajdziecie tu wiele przydatnych wskazówek a książka zachwyci Was pięknymi ilustracjami.
Przyznam, że o leczeniu drzewami słyszałam wiele lat temu. Wtedy nikt nie nazywał tego sztuką japońską. Myślę, że każda z kultur na jakimś etapie rozwoju posiadła tę wiedzę, Shinrin Yoku zaś jako pierwsze zostało poparte badaniami naukowymi. Fajnie było przeczytać, że moje wielokrotne przytulanie się do brzozy nie było takie głupie. I pewnie nie trzeba być Alfą i Omegą by wiedzieć, że natura nam sprzyja i należy o nią również zadbać, a książka ta być może wiecznie zabieganym ludziom uzmysłowi, że czasem dobrze jest zwolnić, choćby po to by zaczerpnąć świeżego powietrza wśród naszych pięknych lasów.
"Shinrin Yoku" to kolejna pozycja wydawnicza autorów bestsellerowego "Ikigai" Hectora Garcia oraz Francesca  Mirallesa.

Dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova za możliwość przycupnięcia wśród drzew z książką, choć przez chwilę.

wtorek, 1 maja 2018

Serce nr 62 - Zbigniew Górniak

Okładkę "Serce nr 62" widywałam w ostatnich kilku tygodniach wiele razy, niestety nie wpadła mi w oko, ale stare przysłowie pszczół powiada: "nie oceniaj książki po okładce". Przyznam, że treść mnie zaskoczyła, nawet bardzo.
Należę do ludzi ciekawskich, myślę, że lubię wiedzieć więcej niż przeciętny człowiek. Jednak temat zawarty w powieści Zbigniewa Górniaka umknął mi, wstyd przyznać. Dotychczas sądziłam, że wyzysk ludzi, narkotyki oraz potrawy z psiego mięsa w restauracjach to główne zarzuty w stronę naszych azjatyckich "przyjaciół". Zbigniew Górniak wspomniał o handlu ludzkimi organami, o farmach ludzkich narządów. Krew mi zmroziło.
Główny bohater Witold Niemcewicz to człowiek z listy 100 najbogatszych ludzi w Polsce. Nie brakuje mu niczego, prócz zdrowia. Chcąc być w zgodzie z własnym sumieniem szuka dla siebie serca w Chinach. Bez problemu mógłby znaleźć dla siebie serce w Polsce, wystarczyłoby zapłacić tam gdzie trzeba ale Witold Niemcewicz nie chce, by ktoś przez niego "wypadł z kolejki".
W tym celu kontaktuje się z Azjatą (Chirurg). Na przeszkodzie staje aktywistka Agnieszka Wyrwał, przeciwstawiająca się handlowi narządami. 
Witold Niemcewicz to człowiek z zasadami, dorobił się wielkich pieniędzy na budowie jachtów. Kiedy było trzeba walczył z komuną. Popełnił w swoim życiu błąd, który chciałby naprawić. Nie wie ile życia mu jeszcze zostało. Przed wieloma laty porzucił swoją córkę i jej matkę. Teraz pragnie dojść do porozumienia z córką. 
Dwie perspektywy, dwa punkty widzenia, jego i córki. Trudna miłość. Problemy natury etycznej. I wreszcie jakże ważny a rzadko podejmowany temat transplantologii. 
Jeśli szukacie książki lekkiej i przyjemnej sięgnijcie po inny tytuł. "Serce nr 62" to dogłębnie przemyślana historia, gdzie czuć bogate doświadczenie autora. Inna sprawa, że napisana z dozą zdrowego i niegłupiego humoru, którego mi ciągle mało wśród polskich autorów.
Myślę, że po przeczytaniu u każdego z nas znajdzie się zgoda w portfelu na oddanie własnych organów do przeszczepu. Nie może być inaczej.
Chętnie wspierałabym sprzedaż tej książki, bo wiem, że jest ważna. Dzięki niej ludzie zaczną dostrzegać temat, który na co dzień omijają. Ostatecznie kto chętnie myśli o rozdaniu siebie na części po swojej śmierci? A jednak znajdźmy tę chwilę, choćby tylko po to, by napisać krótką deklarację. Choć myślę, że czytając "Serce nr 62" nie raz najdą Was głębokie refleksje.
Zatem krótko - POLECAM.

Dziękuję autorowi za możliwość odniesienia się do jego talentu.