poniedziałek, 12 października 2020

Dolina - Bernard Minier

 


"Dolina" to kolejna część historii o Martinie Serwaz. Dla mnie pierwsza, wcześniej nie udało mi się przeczytać żadnej z powieści Minier'a.

 Zawieszony komisarz policji z Tuluzy, Martin Serwaz pewnej nocy odbiera telefon od dawno zaginionej matki swojego syna - Marianne. Kobieta prosi o ratunek, jednocześnie nie chce, by zawiadamiać żandarmów. Serwaz rusza do doliny wskazanej przez Marianne. Na miejscu prosi o pomoc w poszukiwaniach braci z sąsiadującego z doliną opactwa. Próbując znaleźć jakiś ślad trafia na morderstwa, które mogą mieć coś wspólnego z zaginięciem Marianne. W dochodzeniu prawdy pomaga mu Irene Ziegler, jego dawna przyjaciółka, prowadząca śledztwo w sprawie brutalnie zamordowanych ofiar. 

Uważam, że "Dolina" to znakomity thriller w którym nie jest łatwo wpaść na trop. Wiele razy wydawało mi się podczas czytania, że jestem w stanie przewidzieć następny ruch, jednak autor miał zupełnie inne plany. To powodowało, że trudno się było od książki oderwać. Zaskakujące zwroty akcji i świetnie przemyślane zakończenie.

Zachęcam do przeczytania. Nie będziecie żałować.


wtorek, 1 września 2020

Dżinn - Graham Masterton



Nie mogłam się oprzeć, kiedy padła propozycja przeczytania powieści Grahama Mastertona. Będąc młodą kobietą czytałam jego horrory z wypiekami na twarzy. Chciałam więc sprawdzić, czy magia trwa nadal.

Pomysł przedstawienia dżinna, jako demona spodobał mi się, ponieważ wcześniej jedynie znałam go z Baśni tysiąca i jednej nocy. 

Główny bohater to jasnowidz Harry Erskine, który to przyjeżdża na pogrzeb swego dziadka Maksa Greavesa. Dziadek zmarł śmiercią nagłą i jak się okazuje bardzo dramatyczną, pozostawiając w rozpaczy swoją żonę Marjorje Greaves. Harry widząc ból ale zarazem przerażenie swojej babki zaczyna zadawać pytania, tym bardziej, że dom dziadków, który jeszcze nie tak dawno odwiedzał popadł w ruinę, ze ścian zniknęły wszystkie wizerunki ludzkich twarzy, meble zostały wyprzedane. Podczas uroczystości pogrzebowej poznaje Annę, która zajmuje się odzyskiwaniem nielegalnie wywiezionych zabytków z Iranu. Okazuje się bowiem, że dziadek Harrego stał się właścicielem wielu irańskich zabytków, a w tym tajemniczego dzbana, który był własnością Ali Baby.

Tyle na początek. Mam nadzieję, że Was zachęciłam. Osobiście będę co jakiś czas wracać do Mastertona, nadal kręci mnie czytanie horrorów.


wtorek, 10 marca 2020

Wotum - Maciej Siembieda


"Wotum" to już czwarta z książek Macieja Siembiedy, która do mnie trafiła dzięki uprzejmości samego autora jak i Wydawnictwa Agora. Oczywiście przeczytana na jednym wdechu. Nie miałam ani przez moment wątpliwości, że tak będzie.
Znów spotykamy się z Jakubem Kanią, niepozornym prokuratorem IPN-u, który dorobił się już dwóch córek oraz brzuszka, jak na czterdziestoparolatka przystało. 9 grudnia 2012 roku dochodzi do zamachu na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Zamachowiec rzuca żarówkami wypełnionymi czarną farbą nitro w obraz. Dlaczego tak się stało? Któż by inny, mógł rozwikłać tę zagadkę? Tym bardziej, że sprawy się gmatwają, a tajemnica zamachu może być powiązana z sektą, której korzenie sięgać mogą czasów króla Jana Kazimierza. Tropy powiodą Jakuba Kanię na Opolszczyznę, ale odwiedzimy wraz z nim również Paryż. Trafimy do miejscowości Bogoria z obrazem Matki Boskiej bardzo podobnym do tego z Częstochowy. Będzie sensacyjnie i ciekawie. Jak na Macieja Siembiedę przystało będziemy się musieli zmierzyć z fikcją wplecioną w fakty. Jego namacalne historie wciąż mnie zadziwiają. To mistrz, któremu chylę czoła. W czytaniu "Wotum" czy innych książek Macieja Siembiedy jest pewna "trudność". Kiedy tak się ufa autorowi, można się całkowicie zatracić. Nie wie się, co jest prawdą, a co jest fikcją. Chciałoby się, by prawdą było wszystko, bo to przecież takie ciekawe historie. Szczerze żałuję, że na kolejną powieść przyjdzie nam czekać rok. Nie będę się wdawać w ocenę, która z powieści Macieja Siembiedy jest najlepsza, bo tego się chyba nie da mierzyć tą miarą. Każda z nich jest inna, zarazem rewelacyjna i przy każdej spędziłam fascynujące chwile. 
Panie Macieju, proszę o więcej!

czwartek, 27 lutego 2020

Sekretne życie zwierząt - Andrzej G. Kruszewicz


Już niebawem, bo 24 marca premiera ciekawej jak mniemam książki "Sekretne życie zwierząt" Andrzeja G. Kruszewicza wydanej nakładem Wydawnictwa Rebis.
Poniżej parę słów o niej :)
W życiu codziennym bardzo często posługujemy się epitetami odwołującymi się do nazw zwierząt. Czasem używamy ich niestety w kontekście obraźliwym. Osłem lub baranem nazywamy kogoś upartego. Określenia małpa, suka czy hiena też nie zaliczają się do komplementów. Skojarzenia zwierzęce pojawiają się jednak także w znaczeniu pieszczotliwym. Mamy więc wśród bliskich kotki, pieski, misie, żabki i myszki. Czy takie porównania są zgodne z charakterem zwierząt? Na ile zwyczaje panujące wśród zwierząt możemy odnosić do naszego życia, a zwłaszcza do relacji w rodzinie?
Andrzej Kruszewicz, dyrektor warszawskiego ogrodu zoologicznego, jest nie tylko miłośnikiem oraz znawcą zwierząt i ich zwyczajów, lecz także uważnym obserwatorem swoich podopiecznych. Sekretne życie zwierząt to zbiór niezwykle interesujących historii zaczerpniętych ze świata zwierząt. Przeczytamy w nim o zwierzęcych macho, silnych samicach oraz idealnych partnerach, ale także o uwodzeniu, dozgonnej wierności, haremach, miłości macierzyńskiej, ustanawianiu hierarchii w stadzie, a nawet o tym, czy zwierzakom zdarzają się skoki w bok.

czwartek, 12 grudnia 2019

Leonardo Da Vinci. Zmartwychwstanie bogów - Dmitrij Mereżkowski


Leonardo da Vinci jest moim idolem. Fascynuje mnie jego ponadczasowe myślenie, zaś jego sztuka mnie zachwyca. Nie mogłam więc pominąć powieści o nim samym. 
"Leonardo da Vinci. Zmartwychwstanie bogów" autorstwa Dmitrija Mereżkowskiego to powieść biograficzna przybliżająca postać Leonarda da Vinci, ale nie tylko, jako, że w tle spotykamy Sforzów i Borgiów. Na kartach powieści pojawia się również Savonarolla oraz Machiavelli. 
Przyznam jednak, że po przeczytaniu czuję niedosyt. Nieco więcej spodziewałam się po tej powieści. Nie żeby była zła, broń Boże, ale za mało w niej Leonarda. Miałam nadzieję poznać jego życie od najmłodszych lat. Dmitrij Mereżkowski przedstawia go, jako dorosłego, dojrzałego już mężczyznę. Patrząc po jego pracach, miałam nadzieję przeczytać o człowieku pełnym werwy i zapału. Niestety tego nie znalazłam. Tym niemniej powieść czytało się dobrze. Życie Leonarda powiązane było ze znanymi osobistościami. Żył w czasach, kiedy płonęły stosy, intrygi goniły za intrygą, trwały wojny, zmieniali się władcy. Uważam, że książka warta jest uwagi. Znów poszerzyłam swoją wiedzę, a to zawsze cieszy. 
Dodam, że Wydawnictwo MG bardzo się postarało. Wydanie jest bogato ilustrowane, obwoluta twarda, czcionka czytelna duża.
Dmitrij Siergiejewicz Mereżkowski to autor rosyjski. Ze względu na swoje przekonania spotkały go carskie szykany, musiał więc wyemigrować do Paryża, gdzie zmarł 9 grudnia 1941 roku. Był twórcą powieści historycznych. 

środa, 20 listopada 2019

Atlas Nieba - Edward Brooke - Hitching


Dawno nie widziałam tak przepięknie i rzetelnie wydanego atlasu nieba. Jestem zauroczona. "Atlas Nieba" autorstwa Edwarda Brooke - Hitching'a to podróż po firmamencie niebieskim  począwszy od prehistorii, poprzez niebo starożytne, średniowieczne, aż po czasy nowożytne i nam współczesne. Czytając to wydanie wierzyć mi się niejednokrotnie nie chciało, jak daleko posunięta była w czasach starożytnych nauka, która pozwalała na stworzenie map nieba. 
Autor Edward Brooke - Hitching to gwarant dobrze napisanej książki, zawierającej mnóstwo rycin, które jak mniemam niełatwo było zebrać w tak fantastyczny zbiór. Jedno z moich ulubionych wydawnictw zabrało się za wydanie "Atlasu Nieba", mianowicie Rebis. Twarda oprawa, jak już wspomniałam mnóstwo rycin, ciekawych opisów. Myślę, że to idealny pomysł na prezent, może z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia? Taki atlas powinien znaleźć się w każdym domu. 
Gorąco polecam. Dowiedziałam się z niego wielu bardzo ciekawych rzeczy. Po raz pierwszy niebo widzę zupełnie inaczej, pełne bogów i demonów, a także mitycznych stworzeń.



niedziela, 16 czerwca 2019

Wyspa potępionych. Prawdziwa historia Wyspy Blackwell - Stacy Horn


Wiedziałam, że decydując się na przeczytanie "Wyspy Potępionych", narażona będę na poznanie prawdy, o której niejedna osoba wolałaby nie wiedzieć. Przyznam, że w ostatnich czasach, kiedy na światło dzienne wychodzą przeróżne drastyczne historie, słowo człowiek dla mnie nie brzmi już dumnie.
Pod koniec XIX wieku na Wyspie Blackwell powstaje szpital oraz przytułek dla chorych umysłowo, osób zniedołężniałych, sierot, przestępców oraz tych, którzy stali się niewygodni, choćby dla rodziny. Trafić na tę położoną na rzece East River niewielką wyspę w Nowym Jorku, można było w bardzo łatwy sposób. Szczególnie kobiety były narażone na wysłanie na tę mroczną wyspę. Wystarczyło komuś podpaść lub wypowiedzieć słowa, które mogłyby być uznane za objaw choroby psychicznej.
Warunki jakie tam panowały przekraczały ludzkie pojmowanie. Jako, że pracownicy, w tym lekarze i salowe byli kiepsko opłacani, trafiały tam osoby, które nie do końca mogły wykazać się odpowiednią kompetencją.
Z założenie miały być to budynki w których pacjenci mieli przebywać po jednej osobie w niewielkim pomieszczeniu. Niestety zarządzanie tymże miejscem oraz narastająca liczba pacjentów spowodowały, że panował tam wszechobecny tłok. Była ogromna umieralność. Na pacjentach przeprowadzano eksperymenty. Pacjenci byli głodni, ciągle niedożywieni. Problemem był również wieczny brak odzieży. Pomieszczenia były zimne i zabrzybione. Oszczędzano na wszystkim, również na wodzie. W wannie wypełnionej wodą kąpano nawet po kilkanaście osób. Nie trudno sobie wyobrazić, jak brudna była ta woda i do jakich chorób mogło to prowadzić.
Mimo skarg składanych przez co porządniejszych pracowników, władze miasta Nowy Jork nie reagowały. Prawdę ujawniła Nellie Bly - reporterka, która nie zważając na ogromne ryzyko, dała się zamknąć w szpitalu, aby opisać warunki panujące na wyspie. Jej relacja wstrząsnęła opinią publiczną.
Przeczytajcie koniecznie. Niejedna z osób pomyśli, że takie rzeczy już się nie dzieją w naszych czasach. I to jest najgorsze podejście z możliwych. Musimy być czujni, zawsze, by takie miejsce, jak Wyspa Blackwell pozostały wyłącznie przestrogą na przyszłość.

Dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova za książkę.